Posts Tagged ‘zima’

Sanki? Narty? Snowboard? City break?

Standardowe propozycje spędzenia ferii zimowych są taaaakie nudne. Sanki? Narty? Snowboard? A co mają zrobić osoby, które nie przepadają za tymi sportami?

A co z ludźmi, którzy nie przepadają za śniegiem? Z pewnością znajdzie się dla nich kilka ciekawych propozycji. Pod warunkiem, że mają sporo funduszy, bo loty do ciepłych krajów tanie nie są – zwłaszcza zimą, w okresie turystycznym, gdy kurorty przeżywają oblężenie. Nic to; nawet i dla niezbyt zamożnych znajdzie się kilka ciekawych propozycji.

Zimę możecie spędzić w temperaturze pokojowej, albo i znacznie wyższej, zwiedzając gorące zakątki Europy. Nigdzie nie panuje większy upał niż w najlepszych klubach kontynenty – jeżeli chcecie więc dobrze bawić się, będąc odgrodzonymi od śniegu i wiatru, proponujemy wycieczkę do Budapesztu, Londynu, Paryża, Rzymu albo Wrocławia. Będziecie się dobrze bawić.

Czyli – spędzanie ferii zimowych w formie częstych, intensywnych city breaków? Owszem. Czemu nie? Jeżeli nie przepadacie za przewracaniem się na narciarskich stokach i trzęsieniem się z zimna, to rozwiązanie więcej niż dobre.

foto: Fredo Alvarez / Flickr CC

Zima przyszła, chorujemy

Zaliczyliśmy drobną obsuwę w publikowaniu kolejnych wpisów. Przyczyna? Prosta. Nadeszła zima.

A z zimą nadeszły: katar, gorączka, kaszel, ogólnie koszmarne samopoczucie. Nie jeździmy więc na sankach, nie zjeżdżamy na nartach ze szwajcarskich stoków. Na blogu nic się nie dzieje z o wiele prostszej przyczyny: zwyczajnie nie mamy formy. Jesteśmy chorzy. I zamierzamy z tego skorzystać.

Dzięki chorobie można było wziąć wolne od pracy, choć prawdę mówiąc – chorobowe to większa męka niż wypoczynek. Przypominacie sobie te chwile, kiedy leżycie w łóżku, nie mogąc zasnąć, bo obie dziurki w nosie zatkane, do tego męczy was kaszel, a w pokoju jest albo za sucho, albo za wilgotno, a do tego jednocześnie za gorąco i za zimno?

Co ciekawe, objawy choroby nie wydają się tak uciążliwe, kiedy jesteśmy zdrowi. Człowiek ma tendencję do zapominania o tym, jak bardzo nieprzyjemne są nieprzyjemności, jeżeli w danym momencie nic mu nie dolega.

No cóż – życzymy wam, abyście nie musieli przypominać sobie, jak bardzo denerwujące jest przeziębienie i grypa. Tymczasem wracamy do łóżka.

foto: Wok / Flickr CC

Zima zaczyna podgryzać

Jak to jest, że kiedy zima nie chce nadejść, tak jak w tym roku, wszyscy narzekamy, a kiedy wreszcie przychodzi, narzekamy jeszcze bardziej?

Wbrew pozorom nie jest tak, że „i tak źle, i tak niedobrze”. Niedobrze jest tylko wtedy, kiedy widoki za oknem okłamują nas co do faktycznej panującej na zewnątrz pogody. Teoretycznie nadal nie ma śniegu. Świeci słońce. Jest całkiem pogodnie. Przygotowujemy się do wyjścia z domu, nawet nie wiedząc, że to wszystko fałsz i ułuda, a mróz uszczypnie nas w pośladek, jak tylko wystawimy go za drzwi.

Nie lubię takiej rozbieżności pogodowej: z jednej strony świeci słońce, a z drugiej – po minucie na zewnątrz można zamarznąć. Co prawda, często jest mi zimno, bo ubieram się nieadekwatnie do temperatury na zewnątrz, ale nie zawsze mam okazję sprawdzić kanał pogodowy przed wyjściem, np. do sklepu.

Aż chciałoby się kupić jakieś bilety autokarowe online i gdzieś wyjechać. Niekoniecznie do ciepłych krajów. Wystarczyłby mi kraj, w którym pogoda jest trochę bardziej zdecydowana. Mamy zimę, a zatem niech będzie zimno, niech śnieg zalega na ulicach. Nie mamy zimy? W takim razie proszę zabrać ten mróz gdzieś indziej. Nienawidzę stanów pośrednich.

Foto: Emil Myrsell / Flickr CC